Posty

Wyświetlanie postów z czerwca 5, 2016

Szukaj Teatru tam, gdzie nigdy byś nie myślała, że go znajdziesz...

Obraz
Lubelska Noc Kultury oczami, uszami i zmysłami „miejsko - teatralnej Włóczy-kijki” Anny Rzepa – Wertmann. Czyli czerwcowy wieczór, jedno nietypowe miejsce, dwie aktorki, tyluż reżyserów  i...

Powiedzmy szczerze i otwarcie – Noc Kultury nigdy nie była, nie jest i raczej nie będzie moją ukochaną porą roku. Owszem, bogactwo imprez (teatralnych, filmowych, prezentujących mozaikę kulturową Lublina) może nawet całkowitego laika i abnegata doprowadzić do konsterny (co dopiero mówić o Wertmannównie, bycie w pełni ściśle uscenicznionym i uteatralnionym...?!)! Hałas, ilość decybeli i ogólne zamieszanie odstręcza Mola Teatralnego od opuszczania domowej biblioteki na czas tego popołudnia, wieczoru i nocy. Jednak istnieje sposób, by ten stan rzeczy skutecznie zmienić. Otóż należy odebrać telefon zapraszający na dyplom sceniczny wychowanki jednego z przyjaciół aktorów. Potem, po szczegółowym przestudiowaniu programu lubelskiej Nocy Kultury, skonstatować, iż polecany występ poprzedzi najnowsza inscen…